°C

Gorąco wokół Hongkongu. Władze w Pekinie nie odpuszczają

Fot. Twenty20
 

Przebywająca w Pekinie szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam oświadczyła w środę, że chiński rząd nie wycofa się z planów wprowadzenia w Hongkongu prawa o bezpieczeństwie narodowym. Narasta krytyka takiego posunięcia ze strony Wielkiej Brytanii.

Lam przybyła do chińskiej stolicy, by rozmawiać na temat nowych przepisów, które mają zostać opracowane w Pekinie i nadane Hongkongowi z pominięciem jego lokalnego parlamentu. Wielu komentatorów ocenia to jako ograniczenie autonomii tego regionu i wolności jego mieszkańców.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ocenił, że narzucenie tego prawa byłoby sprzeczne ze zobowiązaniami wynikających ze wspólnej chińsko-brytyjskiej deklaracji z 1984 roku w sprawie zarządzania Hongkongiem po jego przekazaniu ChRL. Podkreślił, że umowa ta jest prawnie wiążąca i zarejestrowana w ONZ.

„Wielka Brytania nie odwróci się od mieszkańców Hongkongu, którzy boją się utraty swojego stylu życia, i zapewni dla nich alternatywę”

– napisał Johnson w artykule opublikowanym w środę na łamach brytyjskiego dziennika „The Times” i hongkońskiego dziennika „South China Morning Post”.

noresize 5684569658459865 2020 06 03 15 54 27 281953 Radio Zielona Góra 4 lipca 2020

Brytyjski premier dodał, że jeśli Pekin wprowadzi te przepisy, to Londyn otworzy drogę do uzyskania brytyjskiego obywatelstwa dla posiadaczy brytyjskich paszportów zamorskich w Hongkongu. Przypomniał, że jest ich tam 350 tys., a kolejne 2,5 mln osób w regionie mogłoby się o taki dokument ubiegać.

Zapowiedzi Johnsona wywołały gniewną reakcję w Pekinie. „Wielka Brytania lekkomyślnie wypowiadała się na temat Hongkongu i czyniła bezpodstawne zarzuty, by ingerować w sprawy Hongkongu” – powiedział w środę rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian. Oświadczył, że Chiny przekazały Wielkiej Brytanii stanowczy protest w tej sprawie.

„Wzywamy stronę brytyjską, aby wycofała się, zanim będzie za późno, aby porzuciła swoją zimnowojenną i kolonialistyczną mentalność”

– powiedział Zhao.

Chińskie władze utrzymują, że sprawy Hongkongu są wyłącznie wewnętrznymi sprawami Chin. W odniesieniu do masowych prodemokratycznych protestów w tym regionie zarzucały również „obcym siłom”, w tym Wielkiej Brytanii i USA, że podburzają mieszkańców Hongkongu do łamania prawa i separatyzmu.

Chińscy urzędnicy oceniali również, że chińsko-brytyjska deklaracja z 1984 roku jest dokumentem historycznym i nie jest wiążąca w sprawie zarządzania Hongkongiem.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku