°C

Stelmet zaczyna świetnie, kończy bardzo źle

fot. Jacek Białogłowy

Stelmet ENEA BC Zielona Góra przegrał w PLK z Turowem Zgorzelec 104-106 mimo, że prowadził już w I połowie 21 punktami. II część meczu to jednak fatalna obrona mistrzów Polski i miejscowi wygrali zasłużenie.

Przez pierwsze 3 minuty mecz był wyrównany, a potem Stelmet powoli zaczął odjeżdżać od gospodarzy. Nasz zespół grał na wysokiej skuteczności, dobrze w obronie i nagle od stanu 9-8 odskoczył na 17-10 i kontrolował wynik. I połowa skończyła sie prowadzeniem mistrzów kraju 21-13. 

Druga połowa 18 minuty była jeszcze lepsza w wykonaniu naszej ekipy. Dobra, aktywna oborna powodowała straty Turowa, a Stelmet nadal trafiał jak szalony. Murić i Gecevicius trafili kilka trójek i mistrz Polski uciekł aż na 21 punktów. Prowadził 55-34. I chyba w tym momencie mistrzowie Polski uznali, że spokojnie dowiozą wysoką przewagę do przerwy. Zaraz były dwie straty, błędy Florenca i Matczaka, a u gospodarzy rozszalał się Camphor. Niekryty sam zaczał karcić Stelmet i ostatnie 2 minuty nasz zespół przegrał 0-10. Andrej Urlep wściekał się, ale nic to nie dawało. I połowa skończyła się jednak prowadzeniem jego zespołu 55-44. 

II połowa zaczęła się fatalnie w wykonaniu mistrzów Polski. Jarecki i Ayers bezkarnie rzucili sobie trójki i Stelmet prowadził w 21 minucie już tylko 55-50. Urlep wziął czas, ale koncert Turowa trwał nadal. W 25 minucie Stelmet prowadził tylko 64-63. Wtedy Robert Skibniewski dostał II przewinienie niesportowe za ostre zatrzymanie kontry Koszarka i zszedł z boiska. Wydawało się, że bez niego na rozegraniu zmaleją szanse Turowa na wygraną. Nic z tego. Rozpędzeni zgorzelczanie wyrównali!!! W 27 minucie Camphor trafił na 66-66. Końcówka była już wyrównana, a Stelmet schodził po 30 minutach do bocznej linii z przewagą 1 punktu, 77-76. 

Na początku 4 kwarty z boiska za faule techniczne wyleciał Gecevicius po machniciu w kierunku sędziego. Stelmet rozkleił się zupełnie i gospodarze wyszli w 32 minucie na prowadzenie 80-79. Dał im je Cameron Ayers. Stelmet jeszcze tylko na chwilę wyszedł na prowadzenie. Po trafieniu Vlado było 93-90 dla mistrzów Polski. Gospodarze odzyskali jednak szybko prowadzenie a Ayers, Camphor i Balmazovićwyprowadzili swój zespół na 103-100. Stelmetowi udało się jednak wyrównać, a zrobił to na 7 sekund przed końcem Florence. Było 104-104! I wtedy jeszcze raz Ayers wziąl na swoje barki Turów i mimo, że krył go Florence trafił na zwycięstwo. Stelmet jeszcze rzucał ze swojej połowy, ale spudłował. Turów wygrał 2 punktami.

 

Przypominamy, że użytkowników serwisu obowiązują zasady netykiety. W sprawach spornych rozgłośnia może przekazać dane identyfikacyjne tj. adresy email czy IP prowadzącym postępowanie, uprawnionym organom.